|
|
|
 |
|
|
BorderLands - Recenzja
Redaktor Kroogah, 43 dni temu
|
|
|

Ostatnio coraz częściej można zauważyć napływ świeżych, ciekawych tytułów tak samo jak i zalew sequeli. O ile sequele dotyczą sprawdzonych i świetnych gier, tak nowe gry są niepewne, a ich ojcem od roku jest EA. Tym czasem 2K tak jak postawiło na genialnego Bioshock’a, tak teraz daje szanse studiu Gearbox na jedną z bardziej innowacyjnych gier poprzedniego roku. Mowa o Borderlands, odważnym FPS’ie w klimacie Fallout’a, z niecodzienną grafiką oraz masą humoru. Czy brutalne, nowe IP rodem z Mad Max’a ma szanse na przebicie się przez zalew hitów końca minionego roku?
Welcome to Firestone! I am CL4P-TP, you may call me by my locally designated name… Claptrap!
Rozrywkę zaczynamy w autobusie, gdzie są nam przestawione 4 postacie które mamy do dyspozycji: Soldier (zwyczajny żołnierz), Hunter (zwyczajny sniper), Berserker (zwyczajny człowiek-demolka) oraz Siren (nie wabi śpiewem, ale co nieco potrafi). Naszym celem jest znalezienie tajemniczego The Vault na planecie Pandora, które kryje w sobie rozmaite skarby. Do owego Vault prowadzi tajemnicza postać, która od wszystkich graczy otrzymała imię ‘Anioła’. Fascynujące, nieprawdaż? Story nie jest najmocniejszym elementem Borderlands. Pomimo, że to fabula ma być głównym elementem Borderlands to z większa chęcią robi się misje poboczne niż brnie dalej by dotrzeć do Vault. Finisz gry też może być trochę zagmatwany, bo się kończy z lekka dziwnym, niejasnym oraz śmiesznym cliffhangerem, ale przecież nie dla story się kupuje Borderlands. Jeżeli takie mieliście zamiary to możecie sobie odpuścić kupno owej gry...
Umc umc umc umc… Oh, check me out! Umc umc umc umc... Oh come on, get down!
... poczekajcie! Co ja gadam, czekajcie! Przecież to grywalność jest najważniejsza, a jest ona naprawdę świetnie podana. Tą grę można najłatwiej opisać jako MMOFPS. Że niby się nie da? Dla chcącego nic trudnego! Ekhem, już wyjaśniam. Borderlands jest specyficzną grą, gdyż łączy ze sobą MMORPG z FPS. Mamy widok tak jak w grach FPS oraz masę strzelania, tylko że sama rozrywka łączy ze sobą sporo elementów z MMORPG (na przykład grinding – czyli robienie banalnych pobocznych misji tylko by zdobyć więcej XP i osiągnąć wymagany level). Misji jest bardzo dużo i są zróżnicowane, często polegają na tym by znaleźć dane przedmioty albo zabić określonych przeciwników, ale wszystko jest polane taką warstwą fun’u oraz ciekawości, że się z przyjemnością wykonuje każdą misje, licząc na ciekawe nagrody, świetny loot oraz coraz to potężniejszych przeciwników. Ale nasuwa się pytanie, to co zbieramy w Borderlands? Stimpaki? Intel? Pióra? Nie, skądże. Pieniądze, amunicje, ulepszenia do granatów, ale przede wszystkim broń. Może się to wydać dziwne, ale nie jest tu mowa o kilkunastu albo kilkudziesięciu rodzajach bojowego wyposażenia. Nie, mowa tu o ponad 17 MILIONACH rożnych broni. Stanowczo jest co zbierać i po co zbierać, gdyż występują one w rożnych stopniach rzadkości. Znalezienie ciemnopomarańczowych broni graniczy z cudem, ale gdy takie dostaniemy. to żaden wróg nie będzie dla nas przeszkoda.
|
|
| 7.0 |
Pomysł MMORPG + FPS + Mad Max + Diablo = Borderlands. Części pożyczone, kompletnie nowa i zarazem świetna jakość. |
| 9.0 |
Oprawa graficzna Mistrzowski cell-shading, nawet błędy techniczne nie psuja tego obłędnego wyglądu Pandory. |
| 8.5 |
Oprawa dzwiękowa O ile muzyki tu nie doświadczycie to reszta stanowczo nadrabia tą zaległość. |
| 9.7 |
Multiplayer Siła twki w co-opie! |
| 9.0 |
Ocena końcowa Świetna pozycja dla osób, które chcą się oderwać od Call of Duty czy tez od Obliviona/Fallouta. Warto nawet sama grę kupić dla unikalnego humoru, którego się nigdzie indziej nie znajdzie! |
| | | |